Katedra św. Mikołaja

Boże ślady
{Play}
- Każde życie jest nienaruszalne. Ono nie musi być moralnie święte, ale każde życie od poczęcia, do naturalnej śmierci jest nie do ruszenia – mówił bp Roman Pindel w Czechowicach-Dziedzicach.
Zdjęcia uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa witały wszystkich, którzy, którzy w wieczór uroczystości Zwiastowania Pańskiego, w poniedziałek 9 kwietnia spotkali się w czechowickim kościele św. Barbary. Tutaj, razem z biskupem Romanem Pindlem, ks. dziekanem Andrzejem Raszką, proboszczem parafii św. Barbary ks. Ludwikiem Dużym i księżmi z innych parafii dekanatu czechowickiego oraz ks. Tomaszem Gorczyńskim, diecezjalnym duszpasterzem rodzin, świętowali Diecezjalny Dzień Świętości Życia. Wspólnie dziękowali Panu Bogu za życie, jakim zostali obdarzeni, a jednocześnie modlili się, aby życie każdego człowieka - od poczęcia do naturalnej śmierci - nigdy nie było zagrożone.
Podczas Eucharystii każdy mógł z zapaloną świecą w dłoniach podjąć lub odnowić przyrzeczenie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego: dziewięciomiesięcznej modlitwy w intencji znanego tylko Bogu dziecka, które zostało poczęte, a którego życie jest zagrożone. Każdy podejmujący zobowiązanie otrzymał pamiątkowy, specjalnie przygotowany magnes z lodówkę, przypominający o modlitwie.
Spotkanie rozpoczęło świadectwo Małgorzaty Martyniak, prezes stowarzyszenia "Wielkie Serce", jednoczącego rodziny i przyjaciół osób z zespołem Downa. Małgorzata Martyniak sama jest mamą trojga dzieci - wśród nich jest 10-letni Kostek z zespołem Downa.
- Czy kiedykolwiek zastanawialiście się czy potrafilibyście być rodzicem dziecka niepełnosprawnego? Może tak, a może nie – zaprosiła do refleksji mama Kostka. – Jedenaście lat temu, przed urodzeniem syna obserwowałam mamę z dziewczynką z zespołem Downa. Ja sobie nie wyobrażam siebie w tej roli, choć jest pedagogiem. Życie szybko zweryfikowało moje wyobrażenia – okazało się, że ono wcale tak bardzo się nie różni od życia mamy dziecka pełnosprawnego.
M. Martyniak zaznaczyła, że dzieci niepełnosprawne, to naprawdę dzieci "specjalnej troski" – specjalnej troski, okazywanej im przez Pana Boga: - Są bardziej kochane, dają dużo radości, choć trud nich wychowania jest ogromny.
Jak mówiła mama: - Razem z naszym synem, do naszego życia Pan Bóg z wszedł z całą swoją mocą i zmienił je zupełnie.
Mama zrezygnowała z pracy zawodowej, tata zmienił swoją pracę, żeby być bardziej dyspozycyjnym, a starsze dzieci przyzwyczaiły się, że trzeba poświęcić bratu więcej czasu. - Okazało się, że spędzamy ze sobą dużo więcej czasu, że jesteśmy na siebie coraz bardziej otwarci, że jest nam naprawdę ze sobą dobrze i że to dziecko jest błogosławieństwem w naszym życiu – podkreślała gość czechowickiego spotkania. - Jacy są ludzie z zespołem Downa? Iloraz inteligencji… Zazwyczaj my go mamy troszkę więcej. Ale różnią się też ilorazem serca – tym razem oni mają go więcej niż my. Od 10 lat uczę się od mojego syna jak kochać innych ludzi, ja na nich patrzeć. Diametralnie zmieniło się myślenie co jest ważne w moim życie – nie pieniądze, choć są ważne (choćby na terapię)… Ważni są inni ludzie – jak się do nich odnosimy czy potrafimy z troską i uwagą na nich spojrzeć.
M. Martyniak miała świadomość, że urodzi dziecko niepełnosprawne. – Nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby się go pozbyć – zaznaczyła. – Trafiłam na porządnych lekarzy, którzy nie tylko nie namawiali mnie do aborcji, ale też bardzo pomagali…
Opowiadając o tym, jakie są osoby z zespołem Downa, mama Kostka podkreślała: są jak wszyscy ludzi, ale nie pamiętają długo o zaszłościach, szybko zapominają o urazach, nie potrafią kłamać, ani zrobić komuś krzywdy.
- Dorosłe osoby z zespołem Downa nie bardzo są przez nas akceptowane, są zamknięte w swoich enklawach, często nie mają pracy… Trudne i smutne to życie… Dlatego proszę, jeśli zobaczycie kiedyś taką osobę, to się do niej uśmiechnijcie i z sympatią o niej pomyślcie – mówiła Małgorzata Martyniak. - Okazało się, że spędzamy ze sobą dużo więcej czasu, że jesteśmy na siebie coraz bardziej otwarci, że jest nam naprawdę ze sobą dobrze i że to dziecko jest błogosławieństwem w naszym życiu – podkreślała gość czechowickiego spotkania. - Jacy są ludzie z zespołem Downa? Iloraz inteligencji… Zazwyczaj my go mamy troszkę więcej. Ale różnią się też ilorazem serca – tym razem oni mają go więcej niż my. Od 10 lat uczę się od mojego syna jak kochać innych ludzi, ja na nich patrzeć. Diametralnie zmieniło się myślenie co jest ważne w moim życie – nie pieniądze, choć są ważne (choćby na terapię)… Ważni są inni ludzie – jak się do nich odnosimy czy potrafimy z troską i uwagą na nich spojrzeć.
M. Martyniak miała świadomość, że urodzi dziecko niepełnosprawne. – Nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby się go pozbyć – zaznaczyła. – Trafiłam na porządnych lekarzy, którzy nie tylko nie namawiali mnie do aborcji, ale też bardzo pomagali…
Opowiadając o tym, jakie są osoby z zespołem Downa, mama Kostka podkreślała: są jak wszyscy ludzi, ale nie pamiętają długo o zaszłościach, szybko zapominają o urazach, nie potrafią kłamać, ani zrobić komuś krzywdy.
- Dorosłe osoby z zespołem Downa nie bardzo są przez nas akceptowane, są zamknięte w swoich enklawach, często nie mają pracy… Trudne i smutne to życie… Dlatego proszę, jeśli zobaczycie kiedyś taką osobę, to się do niej uśmiechnijcie i z sympatią o niej pomyślcie – mówiła Małgorzata Martyniak.
Jednym ze sposobów troski o ochronę życia, o jakim mówił bp Pindel jest także Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Zachęcając do podjęcia tego zobowiązania i wierności, biskup przypomniał, że to modlitwa w intencji dziecka, które zna jedynie Pan Bóg. Osoba, które podejmuje tę dziewięciomiesięczna modlitwę, powierza mu całkowicie to nowe życie, mając pewność, że Bóg lepiej wie, jakie życie i w jaki sposób uratować.
Na zakończenie uroczystości bp Roman Pindel pomodlił się wstawienniczo i udzielił indywidualnego błogosławieństwo mamom oczekującym narodzin dziecka, a także modlił się za osoby, które są otwarte na dar życia, a z różnych przyczyn borykają się z problemami z poczęciem.
Urszula Rogólska
bielsko.gosc.pl
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter  
Rzymskokatolicka parafia
Świętego Mikołaja w Bielsku-Białej

Plac Świętego Mikołaja 16
43-300 Bielsko-Biała
+48 33 82 92 600
Jak do nas dojechać