Katedra św. Mikołaja

Wiadomości
Henryk Talar, aktor i reżyser, był gościem parafii katedralnej w dniu odpustu ku czci patrona – św. Mikołaja. Okazją do jego odwiedzin była prezentacja widowiska Teatru Telewizji „Prymas Hlond”, którego premiera odbyła się w listopadzie. Henryk Talar zagrał w nim tytułową rolę i dedykował ją właśnie bielskiej parafii św. Mikołaja, z którą był związany od laty młodzieńczych.
{Play}
Projekcji towarzyszyło spotkanie, które poprowadził red. Zdzisław Niemiec, a każdy z obecnych, mógł artyście zadać swoje pytanie. We wprowadzeniu do tej części spotkania w katedrze red. Niemiec przypomniał o artystycznej drodze gościa, który w swojej 50-letniej karierze zagrał szereg ról, które głęboko zapadły w pamięć widzów. Sam Henryk Talar rolę prymasa Hlonda w spektaklu reżyserowanym przez Pawła Woldana, uznał za ukoronowanie półwiecza swej pracy artystycznej.



Wśród zadawanych pytań nie zabrakło gratulacji i podziękowań za świetne wykonanie roli prymasa Hlonda. - To rola piękna i mądra. Cieszę się, że mogłam tu być i przeżyć tak wiele wzruszeń. To wielkie przeżycie dla mnie – podkreślała jedna uczestniczek spotkania. – To wspaniała rola, która może mieć wpływ na życie człowieka – przyznawała kolejna, pytając, czy praca nad nią jakoś wpłynęła na życie aktora.
– To bardzo osobiste pytanie i ono mocno zalega we mnie. Wymaga bardzo osobistej odpowiedzi – mówił Henryk Talar. – Jechałem do Lourdes na zdjęcia w połowie września tego roku obolały, bo od dwóch lat cierpię na potworne bóle kręgosłupa. Kiedy kręciliśmy sceny w Grocie Objawień, rzucałem myśli: „Boże, pomóż, żebym przestał cierpieć, przestał z bólu chodzić po ścianach”. Tego samego dnia żona, która mi towarzyszyła, zaproponowała, żebyśmy wracali do hotelu, a ja zaproponowałem spacer, choć co to za spacer, kiedy z bólu po pięćdziesięciu metrach szuka się kamienia czy ławki, żeby usiąść. My spacerowaliśmy półtorej godziny, a ból do dzisiaj nie wrócił. Jest, ale taki, jak był w młodości, a nie taki, że się chodzi po ścianach. Żona żartobliwie mówi, że to podziękowanie za rolę Hlonda.
Jak tłumaczył, teatr jest miejscem nie dla wszystkich, nie może zadowolić każdego, ale musi głęboko poruszać, a po wyjściu z teatru widz ma prawo zadać najważniejsze dla niego pytania, takie, jakich nie zadaje na co dzień. – Teatr nie może być jednym wielkim rechotem. Niestety, dzisiaj w teatrze w Polsce często odchodzi się od wielkiej literatury, a golizna i słowo na „k” stały się czymś oczywistym. Nie do takiego teatru wchodziłem 50 lat temu. Wtedy teatr służył widzowi, nie samemu sobie. Służył widzowi poprzez wielką literaturę, wielkie myśli i wielkie słowa…
Henryk Talar wspominał, że zagrał w teatrze, filmie, radiu i telewizji około tysiąca różnych postaci. – Wśród nich rola prymasa Hlonda należała do trudniejszych, bo miała charakter dokumentalny, musiała skupiać się na informacji, bez uwzględniania emocjonalnego skutku tego przekazu – mówił aktor.
Wspominając przygotowania do tej roli, przyznawał, że szukał w dokumentach, opiniach o prymasie Hlondzie wszelkich informacji, gdyż jest to postać nie jest zbyt dobrze znana. Najcenniejszym źródłem okazały się wypowiedzi samego prymasa Hlonda, które pokazywały jego wnętrze. – One najlepiej świadczą, że mieliśmy do czynienia z wielkim człowiekiem – dodawał Henryk Talar. Kiedy ks. proboszcz Antoni Młoczek podziękował artyście za dedykowanie właśnie tej roli parafii katedralnej, Henryk Talar, pochodzący z Kóz, z sentymentem przywoływał wspomnienia czasów, kiedy po przeprowadzce do Bielska-Białej był uczniem Technikum Mechaniczno-Elektrycznego, a każdorazowa szkolna wyprawa do teatru wiązała się ze wstąpieniem do mijanego po drodze kościoła św. Mikołaja. Wymieniając z wdzięcznością swoich pedagogów podkreślał, że dla jego życiowej drogi wielkie znaczenie mieli ludzie, których spotykał. – Dziękuję losowi, dziękuję Bogu i również samemu sobie, że potrafiłem dostrzec mądrość i wielkość ludzi – mówił Henryk Talar, a swoje spotkanie zakończył fragmentem rozmowy z Bogiem: monologiem Konrada z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza.

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter